Gru 122013
 

Jak wygląda przygotowanie do jazdy konnej?

Jak już wspomniałam we wcześniejszym artykule, pierwsza lekcja jazdy konnej odbywa się zwykle na lonży i trwa ok. pół godziny. Kiedy będziesz jeździć samodzielnie, wtedy lekcja przedłuży się do godziny.

Jednak chodzenie na konie to nie tylko godzina jazdy. Zwykle przed lekcją trzeba przyjść wcześniej i przygotować konia do treningu. To zwykle okazja, żeby się z nim zapoznać i zaprzyjaźnić. Wyjątkowo może się okazać, że koń jeździł już na poprzedniej jeździe i tylko „przejmujemy” go od innego jeźdźca.

Za zgodą instruktora możemy poczęstować konia cukrem, marchewką, jabłkiem, albo suchym chlebem.

Na oporządzenie konia trzeba przeznaczyć ok. pół godziny. Najpierw czyścimy konia plastikowym zgrzebłem i szczotką. Musi być czysty, szczególnie pod siodłem i popręgiem, czyli na grzbiecie i pod nim. Czyścimy go całego dokładnie, żeby nie miał żadnych zlepek (sklejek) na sierści. Następnie zabieramy się za wyczyszczenie kopyt. Do tego służy kopystka. Umiejętność podnoszenia końskich kopyt pokaże Wam zapewne instruktor. Bez obaw, u większości koni jest to na tyle bezpieczne, że mogą to robić dzieci. Z własnego doświadczenia wiem, że nic tak nie cieszy, jak samodzielnie przygotowany koń do jazdy, gdy ma się te, załóżmy, jedenaście lat.

Następną rzeczą jest osiodłanie konia. To zapewne również pokaże nam instruktor, ja tylko powiem, co jest potrzebne, aby to zrobić: derka, żel pod siodło i siodło z podciągniętymi strzemionami. Popręg dopinamy lekko.

Kolejną czynnością jest kiełznanie konia. Pod tą nazwą kryje się zakładanie koniowi ogłowia, czyli tych wszystkich pasków, które ma na łbie. Są różne rodzaje ogłowia, ale wszystkie zakłada się podobnie. Na początku możesz mieć trudności z włożeniem wędzidła do pyska konia, ale z czasem nabierzesz wprawy. Zwykle konie stojące w stajni na stanowiskach (czyli na swoich miejscach, oddzielonych od innych koni, ale nie zamykanych) mają kantary – rodzaj uzdy, ale bez wędzidła (taki, jaki ma ten konik poniżej na zdjęciu). Kantar ściągamy, ale żeby mieć konia pod kontrolą, przewieszamy go za jeden z pasków przez szyję konia. Konie stojące w boksach (czyli zamykanych stajennych „pokojach”) nie muszą być uwiązane.

Czasem niektóre konie potrzebują mieć założone ochraniacze na przednie i/albo tylne kopyta. Instruktor powinien Ci powiedzieć, jeśli Twój koń tego wymaga.

Pony w kantarzeCały czas możesz mówić do konia: spokojnym, łagodnym głosem. Możesz go obserwować, czy Cię słucha i czy jest zainteresowany tym, co robisz. Zwykle konie jeżdżące w rekreacji, są mniej wrażliwe na ludzi, ale zrozumcie je: codziennie przychodzą do nich różni ludzie, o różnych charakterach i temperamentach, a także o różnych umiejętnościach jeździeckich. Czasem takie konie nabierają złych nawyków. Jednak w większości to bardzo inteligentne, przyjazne, choć płochliwe zwierzęta. Potrafią być dowcipne, ciekawskie i uparte.

Po skończonej jeździe, jeszcze przed ostatnim stępem, popuszcza się popręg (o dwie dziurki). Zanim zsiądziesz z konia, możesz jeszcze poluźnić popręg, dzięki czemu łatwiej go potem odepniesz w stajni. Konia musisz odprowadzić do stajni, rozkiełznać i rozsiodłać, a następnie porządnie go wyczyścić (tak jak przed jazdą).

Zawsze o tym pamiętaj! Dla konia czyszczenie plastikowym zgrzebłem po jeździe jest jak masaż. Nigdy nie rezygnuj z tej formy przebywania z koniem. To dobra okazja, aby podziękować mu za jazdę, nawet jeśli czasem nie wychodziło tak, jakbyś tego chciał, albo chciała 🙂 Z koniem nie zaprzyjaźnisz się, jeśli będziesz na nim tylko jeździć.

Bardzo ważne! Często jeźdźcy prowadzą konie za jedną wodzę, nie przerzucając jej przez głowę konia. Mnie uczono, że prawidłowo prowadzi się konia przerzucając wodze i trzymając ich koniec w jednej ręce, a w drugiej tuż pod pyskiem konia.

Po jeździe smarujemy też kopyta konia, czasami nakrywamy zwierzę dużą derką (zwłaszcza w zimie). Jeśli chodzi o sprzęt niezbędne jest porządne umycie wędzidła ze śliny i z resztek jedzenia, a czasami też wyczyszczenie siodła i ogłowia, np. z błota. Przepocone, mokre derki suszymy na słońcu, albo rozkładając je gdzieś.

Głaszczemy konia i dajemy mu smakołyk 🙂

Małgorzata Czekaj

Zdjęcia: freedigitalphotos.net

Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE