Mar 132014
 

Gdzie szukać męża, albo żony? Jakie są najdziksze góry w Polsce? Co to jest cabana?
O swojej pasji opowiada górołaz z „prawdziwego” zdarzenia: MAREK OWCZARZ.

Najdłuższa trasa, jaką pokonałeś do tej pory w górach to…
15-godzinna w Tatrach. Pętla ze startem o  7:00 i metą o 22:00 w Palenicy. Najpierw poszliśmy nad Morskie Oko, potem do Doliny za Mnichem, następnie na Wrota Chałubińskiego, aż dotarliśmy na Słowację, do Doliny Piarżystej, stamtąd na przełęcz Zawory po słowackiej stronie, z Zaworów poszliśmy na  Gładką Przełęcz, stamtąd do polskiej Doliny Pięciu Stawów i Doliną Roztoki z powrotem do Palenicy.
Nie pytam, czy byłeś zmęczony…
Jeśli ktoś chodzi często po górach, nie jest zmęczony po jednym dniu. Kiedy miałem 20 lat, to chodziłem szybko. Dziś już tak nie robię – nie uprawiam sportu, ale wędruję po górach. I robię to coraz częściej, choć trwa to już 23 lata. Cieszę się każdą chwilą i tym, co mnie spotyka. To wzbudza mnóstwo pozytywnych uczuć i radości, daje po prostu szczęście. Uwielbiam takie szczytowanie… i górskie przygody.
Masz jakieś swoje ulubione góry?
Tatry, czyli moje „pierwsze” góry. Wyjechałem z rodzinnej miejscowości do szkoły w Zakopanem, gdzie mieszkałem dwa lata. Wtedy zobaczyłem Tatry i się w nich zakochałem. Zrobiły na mnie duże wrażenie! Są piękne, różnorodne; mają wszystkie pietra roślinności. Poza tym, uwielbiam wspinaczkę. Trasy, na których wystarczy jeden ruch i Cię nie ma… Trochę adrenaliny i ryzyka – czuję, że żyję.
Chyba jednak nie zawsze ryzykujesz…
Nie, teraz wszystko można sobie sprawdzić i zaplanować przed wyjazdem. Człowiek coraz bardziej się zabezpiecza. Ja też nie jeżdżę „na żywca”. W górach, zwłaszcza wysokich, trzeba wiedzieć, kiedy w porę się wycofać. Z czasem nabiera się wprawy w obserwacji pogody, np. znaków na niebie. Ja mam też cały taki plan. Zimą chodzę po górach niskich, choć ostatnio próbuję też zimowych Tatr.  Przy ostrej zimie mam więcej czasu na planowanie i szukanie tras, wyjeżdżam wtedy rzadziej, np. raz w miesiącu. W lecie jeżdżę często, przeważnie w Tatry, a wiosną i jesienią odwiedzam wszystkie góry.
cala-rodzina-nad-siodlem-pustevny-beskid-slasko-morawski-czechy Marek z żoną i córką nad Siodłem Pustevny w Beskidzie Śląsko-MorawskimWędrujesz sam, czy z ekipą?
Najczęściej z żoną i córką. Często zabieram swoich znajomych. Staram się ich namawiać do chodzenia po górach. I udaje mi się to! Lubię wędrówki z ludźmi, bo wtedy jest wesoło, razem można przeżywać i cieszyć się górami. Czuję się też trochę odpowiedzialny za nich, więc zawsze biorę apteczkę górską, obmyślam trasę odpowiednią dla wszystkich itd. Wspólne wyjazdy są też ekonomiczne. A przecież każda pasja kosztuje.
Czy przyjaźnie zawiązane na szlaku mają szanse przetrwać w codziennym życiu?
Spotkania na szlaku to najprzyjemniejsza część wędrówek! Przeważnie spotyka się samych wspaniałych ludzi, prawdziwych górołazów. Można powymieniać się doświadczeniami, zainspirować się do następnych wypadów. Często wymieniamy się numerami telefonów, a czasami te spotkania owocują, umawiamy się  np. na wspólny wyjazd. No i… powiedziałbym Ci coś, ale nie wiem, czy mogę o to zapytać. O Twój stan cywilny…
Hm…
Bo ja twierdzę, że męża, albo żonę trzeba szukać w górach.  Tam nie można się maskować. Wysiłek fizyczny, zmęczenie, czasem trudne sytuacje pokazują człowieka, takim jaki jest naprawdę. Poznaje się jego charakter i reakcje. Ja swoją żonę spotkałem w górach. Nasza córka wędruje z nami od małego. Kiedy miała jeden rok, byliśmy nad Morskim Okiem. Jako dwulatka przemierzyła Dolinę Kościeliską na własnych nóżkach. W wieku sześciu lat weszła na Czerwone Wierchy, a w wieku ośmiu pojechała do Słowackiego Raju. Naszą rodzinę połączyły góry.
I nawet w górach mieszkacie.
Tak, w Gorlicach, czyli w Beskidzie Niskim. Najdzikszych obecnie górach Polski, bo Bieszczady są już skomercjalizowane! Tu nie ma prawie turystów, szlaki są dobrze oznakowane, ale nie uczęszczane, jest dużo dzikich zwierząt. Mało jest także schronisk. Wędrując po trasach można poczuć jedność z naturą, poczuć spokój, posłuchać ciszy, czy własnych myśli.
z-zona-w-gorach-malej-fatry-w-tle-wielki-rozsutec Z żoną w górach Małej Fatry, w tle Wielki RozsutecBez czego nie ruszyłbyś się w góry?
Bez aparatu fotograficznego!
A nie bez mapy…?
Bez mapy nie poszedłbym tylko w nowe, nieznane góry. Tatry znam na pamięć, przeszedłem je wzdłuż i wszerz wielokrotnie. Tak serio, ważne są dwie rzeczy: ubiór i prowiant, żeby przeżyć. Bez reszty można się obejść. Dawniej cieszyłem się tym, co miałem i tym, że jadę w góry. Dziś mamy do wyboru specjalistyczny sprzęt i ubrania, co jest potrzebne, ale trochę absorbuje, zamiast cieszyć się tylko górami.
Masz jakieś ulubione trasy?
Tak. Cztery razy byłem na Rysach. Lubię wracać na Orlą Perć ze względu na adrenalinę i walkę o każdy krok oraz na Babią Górę, z powodu niesamowitych wschodów i zachodów słońca, horyzontu o widoczności sięgającej nawet do 100 km. Czasami widać nawet nieckę krakowską. To najlepszy punkt widokowy w polskich górach! Ogólnie, ciągnie mnie tam, gdzie widzę piękno. Lubię odkrywać nowe miejsca i trasy.
Jakie były najpiękniejsze widoki, które zobaczyłeś w górach?
Nie da się zrobić rankingu. Piękne są, jak już powiedziałem, wschody i zachody słońca. Lubię też, kiedy wychodzę „ponad” chmury, które jak „białe morze” unoszą się w dolinach. Ja jestem wtedy wyżej, widzę tylko wierzchołki szczytów… Jesienią można często spotkać taki widok, bo chmury są wtedy nisko.
Mówisz, że kochasz to, co polskie i będziesz to opisywał na swoim blogu.
Jestem „chłopak z Małopolski”. U nas była dawniej Galicja, wychowałem się w tradycji patriotycznej i religijnej. Zawsze chodziło mi o to, żeby poznawać dogłębnie to, co najbliższe, nasze. Póki mam siły, chcę dobrze poznać góry, a zacząłem od polskich, od Tatr. Nie chodzi jednak o to, że nie biorę pod uwagę innych gór. To później…
wschod-slonca-na-babiej-gorze-beskid-zywiecki Wschód słońca na Babiej Górze, Beskid ŻywieckiChodzisz po górach na Słowacji i Ukrainie, w Rumunii…
Tak. Podoba mi się najbardziej słowacka Mała Fatra. Bardzo różnorodna: wysokie szczyty jak w Tatrach, połoniny jak w Bieszczadach i wąwozy jak w Pieninach. Są wodospady, drabinki, łańcuchy – to, co lubię najbardziej!
A jak było w Rumunii?
W Rumunii byłem w górach Bihor, na płaskowyżu  Padis. Tam oznakowanie szlaków było akurat bardzo dobre, lepsze niż w Polsce, ale w inne góry trzeba mieć nieraz dobre mapy i kompas. Mieszkaliśmy z ekipą na polu biwakowym, na wysokości 1200 m. Były w pobliżu dostępne ubogie schroniska, zwane cabana. Śpi się tam na pryczach, czasami jest bieżąca woda, a czasami nie ma, podobnie jak może nie być kuchni. Ale we własnym namiocie to była przygoda.
Czy potrafisz ocenić, jak w Polsce zmieniają się warunki na górskich szlakach?
Oznaczenia szlaków są odnawiane, ale według mnie nowych szlaków powstaje niewiele. Raczej się je zamyka. Raz zdarzyło mi się wejść na szlak, którego nie było… Dlatego zawsze trzeba mieć ze sobą aktualne mapy (śmiech). Poza tym, zmienia się krajobraz. Powstaje coraz więcej stoków narciarskich i nartostrad, a co za tym idzie, wycina się więcej lasów i powstają „łyse” zbocza.

Rozmawiała Małgorzata Czekaj

Zdj. arch. prywatne

Marek prowadzi bloga http://marekowczarz.pl/ W 2014 roku strona zdobyła 1. miejsce w konkursie BLOG ROKU 2013 w kategorii Podróże w głosowaniu. Marcogor – pseudonim powstał z połączenia imienia z nazwą miejscowości, w której mieszka Marek – Gorlicami. Może jeszcze kojarzyć się, jak najbardziej prawidłowo, z „Markiem z gór”.

Marek Owczarz – wędrownik po wszystkich górach, bo to cały jego świat. Pasja, której poświęca cały czas wolny. Jego największa miłość, oprócz rodziny, która też podziela tę pasję. Z żoną zdobywam najwyższe szczyty od 22 lat, szesnastoletnia córka także od małego poznawała górski krajobraz. Na co dzień pracuje w handlu spożywczym, prowadzi małe gospodarstwo na wsi, mieszka w wielopokoleniowym domu. Czas wolny dzieli między górskie wyprawy, prowadzenie bloga, a czasem po prostu odpoczywa z rodziną, która już się przyzwyczaiła do jego częstych, górskich wyjazdów.

Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE