Sty 162014
 

Właściwie nazywał się Mieczysław Sędzimir Antoni Halik. Na świat przyszedł 24 stycznia 1921 roku. Miejscem, w którym się urodził, była ulica Prosta z numerem 8, mieszcząca się w Toruniu.

Choć rodzice Zbigniew i Helena posiadali majątki ziemskie, to zadecydowali, że ich syn przyjdzie na świat w mieście. Jeśli chodzi o ścieżkę edukacyjną polskiego podróżnika, wiadomo, że ukończył gimnazjum o ciekawej nazwie Małachowianka oraz I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły w Płocku.

Wyprawy:

Pierwszą podróż w życiu Halik odbył mając lat czternaście. Bez zgody rodziców postanowił wziąć udział w spływie flisaków i popłynąć z nimi z Płocka do Gdańska. Niestety wyprawa nie miała dla niego pozytywnego skutku – został odtransportowany do domu przez Straż Graniczną. Istotne znaczenie w jego życiu miał wybuch II wojny światowej. Przedostał się wówczas do Francji (przez Rumunię). Powołał się do służącego tam Wojska Polskiego. Następnie udał się do Wielkiej Brytanii. Tam z kolei wstąpił do Royal Air Force i latał w Dywizjonie 201, gdzie po raz pierwszy miał styczność z kamerą. Rok czterdziesty ósmy, oznaczał dla Halika emigrację (wraz żoną) do Argentyny. W celach wygodniejszego i swobodniejszego podróżowania, za zgodą polskich władz, cztery lata później, przyjął obywatelstwo argentyńskie. Tutaj pojawiała się pewna przeszkoda – jego imię okazało się trudne do wymówienia, stąd sam zastąpił je zamiennikiem Antonio, ten z kolei został później zmieniony przez jego najbliższych (współpracujących z nim w NBC), którzy zaczęli zwracać się do niego Tony. Zafascynowany Indianami, odbył podróż na pokładzie małej żaglówki w poszukiwaniu plemion indiańskich. Przyjęła ona nazwę „Halikówka”.

Największą podróż Tony Halik odbył z Ziemi Ognistej na Alaskę. Samochodem terenowym marki Jeep, przejechał z żoną ponad sto osiemdziesiąt tysięcy kilometrów (ten dystans kilkakrotnie przewyższa długość równika). Podróżowali w wielkich amplitudach temperaturowych wynoszących minus pięćdziesiąt stopni Celsjusza a plus sześćdziesiąt. Wyprawa zajęła ponad tysiąc pięćset dni. Zaznaczyć należy, że Tony Halik, zaczął ją tylko z żoną (w dwójkę), natomiast ekspedycję zakończyli w trójkę. W roku pięćdziesiątym dziewiątym, dokładnie piątego stycznia, na świat przyszedł syn Halika. Nadano mu imię Ozana. Podróż uwieńczyło wbicie w ziemie dwóch flag – polskiej i argentyńskiej.

Twórczość podróżnika:

Efekty z podróży były publikowane między innymi w „Sport Magazine”, „Life” oraz „Time and Life”. Publikował reportaże w miesięczniku „Kontynenty”. Od 1950 roku współpracował z amerykańską siecią telewizyjną NBC. Dzięki cyklowi jego autorstwa poświęconemu wydarzeniom politycznym na Kubie, sieć ta otrzymała nagrodę Pulitzera. Brał udział w programach Ryszarda Badowskiego: „Kawiarenka pod globusem” i „Klub sześciu kontynentów”. Od 1979 roku na stałe osiedlił się w Polsce. W ojczystym kraju znany jest ze swoich autorskich programów telewizyjnych, noszących wspólny tytuł „Pieprz i wanilia”.

Ciekawostki:

Syn otrzymał imię Ozana w hołdzie Indianinowi, który uratował życie Tonemu w trakcie rywalizacji dwóch skłóconych plemion.

W 1974 roku Halik poznał Elżbietę Dzikowską, z którą dwa lata później wraz z profesorem Guillenema dotarli do Vilcabamby. Można postawić śmiałą tezę, że była to wyprawa historyczna. Wcześniej niejednokrotnie wyruszały tam ekspedycje, ale ta, w której udział brał Halik, jako pierwsza dostarczyła dowodów, które jednoznacznie potwierdziły ważny fakt – odwiedzone przez nich miejsce rzeczywiście okazało się legendarną stolicą Inków.

Jak przystało na prawdziwego podróżnika, także i Tony Halik stawał w obliczu śmierci. Za każdym jednak razem, podkreślał, że w podróżowaniu ogromne znaczenie ma szczęście. Miał na ten temat własne zdanie:

Samo szczęście nie wystarczy. Trzeba je zdobyć, utrwalić i przywiązywać do siebie, by służyło jak wierny przyjaciel. I szczęście stało się moim przyjacielem, wspomagając mnie w wielu sytuacjach, zdawałoby się bez wyjścia, zawsze bowiem wierzyłem, że nigdy mnie nie opuści. Całe życie grałem o najwyższą stawkę. I wygrywałem, bo przegrać można tylko raz.

Słowa te napisał w jednym ze swoich reportaży. Filmując granicę Hondurasu, rozbił się śmigłowiec. Dla wszystkich zbawienna okazała się wysokość (jaką ustalił Halik), która umożliwiła wyhamowanie helikoptera (z wysokości czterech i pół tysiąca stóp). Pilot dziękując Halikowi za dobre przeczucie, w odpowiedzi usłyszał: Bo ja mam serdecznego przyjaciela – odpowiedziałem skromnie. – Po prostu mam szczęście. Reportaż został zatytułowany MIAŁEM SZCZĘŚCIE, bo URODZIŁEM SIĘ DLA PRZYGODY…

Mieczysław Sędzimir Antoni Halik odszedł 23 maja 1998 roku, po długiej walce z chorobą. Dowiódł wielokrotnie jak ważne w jego życiu było podróżowanie. Właściwie podporządkował mu całego siebie. Bezgranicznie oddał się wyprawom. Ludzie, którzy go znali, twierdzili, że był personą o wyjątkowym poczuciu humoru. O nich, o odbiorcach swoich książek, reportaży i samych podróży, myślał za każdym razem. Świadczą o tym między innymi eksponaty przywożone z wypraw.

 Mariusz Majta

Zdjęcie: wikipedia.pl

Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE