Lip 142013
 

18 000 mil (30 ooo km) w 6 miesięcy na  1 rowerze. James Ketchell wyruszył z Londynu 30 czerwca i zamierza okrążyć cały świat, przejeżdżając przez ponad 20 krajów i spotykając się po drodze z ludźmi, w tym z dziećmi, którym szczególnie chce przekazać to, co ma do powiedzenia o sobie i życiu.

w 2007 r. James rozbił się na motorze przy prędkości 100 km na godzinę. Przeżył, ale był połamany, wypadek go unieruchomił. Dwa lata trwała rehabilitacja, po której mógł zacząć na nowo uczyć się chodzić. Jeszcze rok zajął mu powrót do całkowitej sprawności. Od tamtego czasu James wspiął się na Mount Everest i przepłynął samotnie Ocean Atlantycki. Teraz przesiadł się na rower.

Uśmiechnięty, zadowolony, pełen entuzjazmu – tak można w skrócie opisać Jamesa, znanego również jako Captain Ketch. To nic, że jeszcze wczoraj, w sobotę 13 lipca był we Wrocławiu, przed dwiema godzinami jeszcze w Gliwicach – prosto z trasy wjeżdża do Centrum Handlowego Zakopianka w Krakowie. Nie widać po nim zmęczenia, za to bije od niego radość i życzliwość.

Na spotkanie z podróżnikiem czekają głównie dzieci, małe i duże. Nie brak też dorosłych, którzy przystają i zainteresowaniem patrzą, jak James opiera rower o fioletową kanapę, przygotowaną specjalnie dla niego. Polska jest piątym krajem, który odwiedza Kapitan Ketch. Wcześniej był m. in. w Niemczech i Czechach.

Kierowcy w Polsce są bardzo mili, omijali mnie, kiedy jechałem – James odpowiada na pytania prowadzącego. – Było trochę górzyście, ale ogólnie drogi są dobre dla rowerzystów. W Polsce mi się podoba, ludzie są pomocni i przyjaźni. Pytania zadają też dzieci. „Czy jak byłeś mały, to marzyłeś o podróżowaniu?”; „Jak zamierzasz objechać świat, czy to w ogóle możliwe?”; „Jak dajesz radę tak dużo pedałować?” – Ketchell odpowiada z uśmiechem i cierpliwością.

James mówi, że nie sama wyprawa rowerowa jest dla niego trudna. Po 14 dniach jazdy czuje się dobrze. Wyzwaniem stają się raczej proste, prozaiczne rzeczy, jak np. wyżywienie. Ostatnio jadł w restauracjach fast food, ale zwykle stara się odżywiać zdrowiej, jeść dużo białka (makarony i ryż). Podróżnik uważa, że prawdziwie życie zaczyna się wtedy, kiedy przekraczamy naszą strefę komfortu i wychodzimy poza to, co znamy. – Zawsze może wydarzyć się coś złego, prędzej czy później, ale wierzę, że jestem w stanie sobie z tym poradzić – mówi.

W trakcie wyprawy chętnie spotyka się z dziećmi. – Kiedy człowiek jest mały, kształtuje się jego osobowość i charakter – tłumaczy Kapitan Ketch. – Ja otrzymałem wsparcie od moich rodziców, co pozwoliło mi stać się takim człowiekiem, jakim jestem teraz. Wiem, że nie wszystkie dzieci mają taką możliwość, dlatego chcę się z nimi spotykać, pokazywać im swoje życie i inspirować je. w 2015 r. Ketchell chce przepłynąć Ocean Indyjski, z Australii na Mauritius, ale tym razem już nie samotnie, a w towarzystwie. Podczas spotkania podróżnik przekazał od sponsora rowery dla dwóch domów dziecka w Krakowie.

Wszystko jest wykonalne, każde marzenie jest możliwe do zrealizowania. Każdy z was ma na pewno jakieś wielkie marzenia. Jeżeli je odpowiednio zaplanujecie i będzie dążyć do ich realizacji, krok po kroku, to uda wam się je spełnić. Bądźcie szczęśliwi – powiedział na pożegnanie rowerzysta.

Spotkanie z Jamesem Ketchellem odbyło się podczas festynu rodzinnego w CH Zakopianka w Krakowie. Na powitanie wyjechali rowerzyści z Klubu Kolarstwa Górskiego na Ruczaju, z podróżnikiem spotkał się również pełnomocnik Prezydenta Miasta Krakowa, Bogdan Dąsal.

Rowerową wyprawę dookoła świata można śledzić na blogu Jamesa: http://www.jamesketchell.net/

Tekst i multimedia: Małgorzata Czekaj

Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE