Lip 252013
 

Jak wybrać dobry kurs żeglarski, jak skompletować załogę, jak radzić sobie jako kapitan – tylko praktyczne porady.

Jak wybrać dobry kurs żeglarski?

Najlepiej wybierać kursy organizowane przez Związek Harcerstwa Polskiego, Polski Związek Żeglarski itp. W tamtejszych ośrodkach dużo się pływa, instruktorzy posiadają niezbędne doświadczenie i uprawnienia. Warto dowiedzieć się wcześniej, ilu jest chętnych, a ile jachtów (czy wystarczy dla wszystkich) i czy spełniają wymogi kursu (żeby były takie same, jakie będą na egzaminie, czyli kabinowe). Polecam kursy stacjonarne, czyli weekendowe, ponieważ wtedy można więcej czasu poświęcić na naukę. Wiek i wygląd łódki, na której będziemy ćwiczyć, nie są ważne, istotne jest, aby była sprawna. Nauka żeglarstwa to nie tylko nauka pływania, ale też umiejętność wiązania węzłów, znajomość meteorologii i teorii żeglowania. Tę ostatnią trzeba opanować najlepiej. Wiedza dotyczy sił, jakie działają na jacht, dlaczego płynie, nie przewraca się i nie tonie. Dobry kapitan musi ją znać. Adepci, domagajcie się, aby ten temat był podczas kursu dobrze przerobiony.

Kursy sternika jachtowego wybierajcie według tych samych kryteriów, przy czym tzw. manewrówka musi być przeprowadzona na morzu. Jachty morskie są dużo cięższe niż śródlądowe i ważne jest, aby już w trakcie kursu oswoić się z ich masą, inercją, osprzętem itp.

Przed wyborem kursu warto odwiedzić również fora internetowe i zasięgnąć najświeższych informacji na ten temat. Przyszłym wilkom morskim życzymy stopy wody pod kilem!

Jak zorganizować rejs po Mazurach?

Musisz znaleźć grupę podobnych tobie zapaleńców, spotkać się i ustalić termin, budżet oraz trasę rejsu. Z własnego doświadczenia wiem, że trasa nie może być zbyt długa, jeśli  będą osoby, które są pierwszy raz na rejsie. Niemniej ważnym elementem jest ustalenie jadłospisu i podział obowiązków. Ustalając marszrutę, decydujecie, gdzie się zatrzymacie i ile czasu chcecie tam spędzić. Cumując w takim porcie, jak np. Mikołajki, warto wiedzieć, że część załogi (damska część), gdy zobaczy, jak ładne jest SPA w Gołębiewskim, będzie może chciała tam zostać z dzień dłużej. Jako kapitan powinieneś wiedzieć, że marszruta musi się czasem zmienić, żeby na koniec rejsu nie zostało ci to wypomniane (rozmawiaj z załogą). Łódka przypomina Big Brother. W grupie obcych sobie ludzi, na niewielkiej przestrzeni jachtu, nieraz rzeczy małej rangi urastają do wielkich problemów.

Jak zorganizować rejs po Bałtyku?

Podobnie jak po Mazurach. Różnicą są koszty i trudniejsze warunki, na które składa się długość przelotów między portami, dużo większe zafalowanie wody, choroba morska oraz nocne wachty.

Na morze potrzebujesz ubrać się nieco lepiej. Najtańsze sztormiaki to wydatek rzędu 1000 zł. Sam rejs będzie kosztował od 1000 wzwyż, w zależności od tego czy rejs będzie się odbywał na wodach polskich czy zagranicznych. Pamiętaj! Kapitan nie płaci za rejs! Uszanuj tę tradycję!

W przypadku rejsu morskiego warto spisać z uczestnikami umowy cywilno prawne, w których uczestnik pozna swoje prawa i obowiązki, w których zawarte będą m.in. takie istotne fakty jak: możliwość rezygnacji i kiedy ta rezygnacja wiąże się z przepadkiem wpłaconej kasy. W umowie takiej spisujecie sposób zapłaty – tu sugeruję wprowadzenie rat, które uczestnik może wpłacać na przykład na rok przed rozpoczęciem rejsu! – dla wygody organizatora oraz reszty uczestników, warto wprowadzić zasadę przepadku wpłaconych środków przy rezygnacji na 3 miesiące (lub wcześniej) przed rozpoczęciem rejsu (dlatego tak ważna jest umowa). Łatwiej będzie Ci znaleźć zastępstwo, jeśli będziesz mógł wprowadzić Last Minute za niewielkie pieniądze.

Ważnym elementem w organizacji rejsu jest abyś w załodze miał kilku zaprawionych żeglarzy, jeśli  jest to Twój pierwszy rejs jako Kapitan. W każdej wachcie musisz mieć chociaż jedną osobę radzącą sobie z chorobą morską. Niedopuszczalny jest fakt, że cała załoga się porzyga i sam (sama) będziesz musiał(a) kontynuować rejs.

Rejs trzeba dobrze zaplanować!!!!

Bardziej i dokładniej niż na mazurach musisz zaplanować marszrutę. Zazwyczaj rejs morski ma swój cel np.: Norweskie Fiordy, Irlandia, Cieśniny Duńskie, Bornholm, Amsterdam itd. i marszruta powinna być tak dobrana aby wystarczyło czasu na dotarcie do niego oraz na powrót (plus jeden dzień). Z doświadczenia wiem, że im dłuższy rejs, tym większy błąd w założeniach długości płynięcia. Zazwyczaj wiatr wieje w twarz, a czasem okaże się, że załoganci nie tacy twardzi i po dobie płynięcia będziesz zawijać do portu, żeby Twoi wikingowie mogli się wykąpać, zdarzają się też awarie i inne których nie sposób przewidzieć, również bunty załogi. Wybieraj takie porty, żeby były dobrze wyposażone w takie udogodnienia jak chociażby sauna. Trzeba pamiętać, że płynięcie nawet latem daje nieźle w kość i po przelocie trzeba się wygrzać.

Jakie są różnice pomiędzy rejsami po jeziorach i po morzu?

Morze jest o wiele bardziej niespokojne i rozkołysane. Przez to staje się bardziej uciążliwe i nie da się na nim odpocząć. Dodatkowo, daje się we znaki choroba morska. Kto spotyka się z nią pierwszy raz, może się czuć rozczarowany, bo może zabrać całą przyjemność z pływania. Normalnym jest, że na początku rejsu trochę pochorujesz, ale drugiego lub trzeciego dnia poczujesz się o wiele lepiej. Ciesz się, bo to oznacza, że masz zdrowy błędnik i wszystko jest w porządku. Ze znanych żeglarzy, których choroba morska dotknęła w szczególny sposób, był Lord Nelson, sławny admirał brytyjski walczący podczas wojny napoleońskiej. Jego przypadek uwieczniono w jednej z szant i opowiada się ją wszystkim żeglarzom, których choroba bardzo męczy. Tak naprawdę, można ją zignorować, bo dużo zależy od naszego nastawienia. Łatwiej przechodzą ją ludzie o wesołym usposobieniu. Jeżeli chcesz bardzo pływać, choroba morska nie może ci w tym przeszkadzać.

Jak sobie z nią radzić?

Trzeba dużo pić. Jedz same pyszne rzeczy, które smakują ci tak samo dobrze w jedną i w drugą stronę. To może być kaszka na mleku, budyń, chlebek z masłem czekoladowym.

Co zabrać na rejs?

Z garderoby zabierz: sztormiak (na Mazury zwykły, na morze musi być odporny na morską sól), swetry i czapkę – nawet w lecie, zwłaszcza jeśli płyniesz na morzu. Weź swetry, bluzki, spodnie, komplety bielizny razy dwa, na zmianę, bo na jachcie możesz być szybko mokry od stóp do głów.

Tylko sztormiak zabierz jeden, ale za to dobry.

Jak podzielić obowiązki na pokładzie?

Każdy wprawiony Kapitan zrobi po swojemu, a jeśli to Twój pierwszy rejs jako kapitan, to zaproś najlepszych znajomych żeglarzy, z którymi już pływałeś.

Obowiązki podziel w sposób następujący:

Kapitan – pan i władca 🙂

1 – oficer – nawigacja, dziennik pokładowy

2 – oficer – zaopatrzenie, woda, paliwo

3 – oficer – kuchnia, zaopatrzenie kuchni, czyli po prostu kucharz! 🙂

W zależności ile będzie wacht, każdy oficer jest szefem wachty.

3 – oficer jest, umówmy się, funkcją zbędną jeśli macie 3 wachty, no chyba że na rejsie macie kucharza, wtedy przydzielasz mu wachtę kambuzową. Ty jesteś szefem wachty pierwszej.

Zaznajom się z kodeksem morskim. Jakie są twoje obowiązki, prawa jako kapitana na morzu.

Dobrze, żebyś zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Uświadom również załogę o swoich prawach, jakie masz na morzu.

Słuchaj załogi, jeśli słyszysz, że ktoś chce/musi do portu, to nie upieraj się, żeby płynąć jeszcze dobę. Nie każdy powie Ci o swoich dolegliwościach, potrzebach, bolączkach, a unikniesz w ten sposób buntu załogi 😉 Bunt jest już wtedy, kiedy z tobą już nie rozmawiają 😉

Nie męcz załogi długimi przelotami w trudnych warunkach pogodowych. Jeśli trzeba, skróć rejs robiąc jeden/dwa postoje w portach więcej. Koniecznie z sauną i innymi udogodnieniami.

Udany rejs to taki, kiedy po około 3 dniach ty i twoi załoganci chcieliby płynąć w kolejny rejs! 🙂 Wszystkim obecnym i przyszłym wilkom morskim życzymy wiatru tylko w plecy!

Rad udzielił Michał Lein  (ur. w 1974 r. w Rudzie Śląskiej) – inżynier budownictwa, absolwent Politechniki Śląskiej w Gliwicach na Wydziale Inżynierii Środowiska i Energetyki, kierownik robót instalacyjnych budowy Stadionu Miejskiego we Wrocławiu, obecnie kierownik robót instalacyjnych. Zafascynowany Wrocławiem i Dolnym Śląskiem. W latach 2004-2006 wziął udział w czterech pełnomorskich rejsach po Morzu Bałtyckim i Północnym, kanale La Manche oraz Oceanie Atlantyckim. Autor książki „Stadion Wrocław. Nieopowiedziana historia”.

Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE