Mar 052017
 
Anita Demianowicz autor: Jagoda Lasota

Sabina Łukaszewicz- Czym dla Ciebie jest egzotyka?

Anita Demianowicz – Nie przepadam za tym słowem. Często nim się szafuje i zakłamuje rzeczywistość. Mam nastawienie raczej post turystyczne i wiele rzeczy mi się we współczesnej turystyce nie podoba. Pokazujemy piękne obrazki i widoczki, dla odbiorcy właśnie „egzotyczne”. Ludzie się na to łapią i wyjeżdżają. Leżą na plaży i korzystają z uroków okolicy i nie zdają sobie sprawy, że na przykład kogoś z tych ziem wyrzucono, by zbudować kurort, w którym oni teraz są.  Ja nie patrzę w ten sposób. Jadę z otwartą głową i poznaję nowe rzeczy.

Objechałaś rowerem całą Polskę. Czym najbardziej zaskoczyła Cię Polska podczas Twojej podróży?

Polska zaskoczyła mnie przede wszystkim tym, że mamy niesamowite miejsca. Magiczne  i właśnie te „egzotyczne”, których szukamy często za granicami kraju. Na Podlasiu spotkałam Szeptuchy, czyli kobiety, które leczą modlitwą. Żyjemy w XXI wieku, a wielu ludzi zamiast do lekarza, idzie szukać pomocy u zamawiaczki, która leczy modlitwą. To było jedno z takich największych zaskoczeń. Zaskoczyło mnie również to, że pustelnik ma telefon komórkowy. To był dla mnie po prostu szok, bo wyobrażałam sobie, że pustelnik będzie żył w jakiejś skale, a nie w domu, którego pewnie niejeden z nas by mu pozazdrościł.

Anita Demianowicz

autor: Jagoda Lasota

A czym zaskoczyli Cię rodacy?

Najbardziej zaskoczyli mnie na wschodzie. Lubię ten wschód, dlatego, że tam się ludzie nie śpieszą. Mimo wszystko żyją inaczej. Są życzliwi, mają czas. Nawet takie pijaczki spod sklepu chcą porozmawiać, niekoniecznie chcą wyciągnąć pieniądze. Po mojej pierwszej dwutygodniowej wycieczce po wschodzie, napisałam tekst, który bardzo lubię, „Pieśni ludzi wschodu”.Opisałam tam spotkania z takimi zwykłymi i życzliwymi ludźmi.

Raz np. jakiś mężczyzna , widać, że „wczorajszy”, wracał ze sklepu. W siatce mu butelki dzwoniły. Mieszkał akurat w domu, obok którego się zatrzymałam na przerwę. Zagadał do mnie, więc zapytałam, czy nie nalałby mi wody do bidonu. Przyniósł  nie tylko bidon napełniony wodą ale i butelkę domowej roboty soku wiśniowego i powiedział:: „Żona robiła. Żeby tak pani tej samej wody nie piła”. Takich sytuacji było mnóstwo. Nie jest to dla mnie nowość, bo podróżowałam dużo stopem i z taką życzliwością i niesamowitą pomocą spotykałam się na każdym kroku, ale każda taka podróż – mniejsza, większa – utwierdza mnie w tym, że ludzie są dobrzy.

Ale było też zaskoczenie negatywne. W ten sposób zaskoczyli mnie Kaszubi. Wracałam już do domu. Przedostatniego dnia podróży pogoda się zepsuła, więc postanowiłam zatrzymać się gdzieś pod dachem.. Nikt nie chciał mi wynająć pokoju, bo na jedną noc i dla jednej osoby się nie opłaca.

Co dla ciebie jest w podróżowaniu najważniejsze?

Najfajniejsze to są powroty do domu. A jeśli chodzi o najważniejsze, to zawsze mówiłam,  że najważniejsze dla mnie były, i są, spotkania z ludźmi. Mimo tego, że jestem samotnikiem. Spotkania z ludźmi są bardzo często niezwykle życzliwe i przekonują mnie, że nie jest tak,  że świat jest zły, że wszędzie stanie mi się krzywda, wręcz przeciwnie. Jest masa naprawdę dobrych ludzi. Ważne jest dla mnie również to, że każda podróż uczy wielu rzeczy, otwiera umysł. Ja nauczyłam się cierpliwości, zyskałam wiarę w siebie, swoje możliwości, a przede wszystkim sporo się o sobie dowiedziałam. Wiem, że wszyscy podróżnicy tak mówią,  że szukają siebie w podróży i brzmi to jak banał, ale naprawdę tak jest. Najlepiej pojechać  i samemu się przekonać.

Anita Demianowicz

autor: Jagoda Lasota

Na swoim blogu piszesz, że miałaś sen. „Przyśniły mi się wzniosłe i niebezpieczne wulkany, piaszczyste plaże Morza Karaibskiego i <<koniec świata>>”. Kiedyś śniłaś o wulkanach, o czym teraz śnisz?

Póki co marzy mi się, by pobyć trochę w domu, bo bardzo rzadko w nim bywam. Każdy chce na wakacje wyjechać gdzieś w podróż, a ja z kolei chciałabym mieć trochę wakacji w domu. Marzę i śnię na bieżąco, wymyślam różne rzeczy. Teraz jestem nastawiona na fotografowanie. Chciałabym w wiele miejsc pojechać zrobić zdjęcia, do wielu miejsc wrócić, w których byłam, a nie umiałam jeszcze dobrze fotografować. Nie mam konkretnych marzeń. Po prostu jak coś mi przychodzi do głowy, to ten pomysł realizuję.

Z Anitą Demianowicz rozmawiała Sabina Łukaszewicz sladamimarzen.pl

Anita DemianowiczAnita Demianowicz – Podróżniczka, fotografka, blogerka. Kobieta, która udowadnia, że „niemożliwe nie istnieje”. Kilka lat temu rzuciła pracę w korporacji i wsiadła na rower. A jak na niego wsiadła, to na dobre zatrzymała się na 3551 kilometrach. Na Festiwalu Śladami Marzeń, opowiedziała o swoim własnym „Tour de Pologne”, rowerowej podróży dookoła Polski. Prowadzi bloga www.banita.travel.pl

 

 

Zobacz nasz poprzedni wywiad z Anitą Demianowicz: 

Anita Demianowicz
Odnalazłam swoją …

Autorzy zdjęć: Jagoda Lasota www.jagodalasota.com, Anita Demianowicz
Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE