Magiczna Chorwacja

Każdy lubi co innego. To prosta prawda i zarazem niepodważalny fakt. Bo ilu jest ludzi na świecie – tyle jest gustów, opinii, zdań. Na każdy temat. Także i na temat wakacji czy szeroko pojętego wypoczynku.

Jest jednak taki kraj – i to na naszym kontynencie – który podpasuje każdemu. Jest nim Chorwacja. To niewielki kraj, ale o takim bogactwie atrakcji, jakie się nikomu nie śniło. To idealne miejsce na wakacje niemal dla każdego – coś dla siebie znajdą tu bowiem zarówno amatorzy górskich wypraw, plażowicze lub miłośnicy morskich kąpieli, turyści, którzy bez pieszych czy rowerowych wędrówek dalekich i bliskich żyć po prostu nie mogą oraz miłośnicy historii i zabytków. No, po prostu raj! Każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie, każdy będzie miał co wspominać. Między innymi dlatego wakacje w Chorwacji mogą być naprawdę dobrym pomysłem. Co więc przede wszystkim warto zobaczyć w Chorwacji?

Na pewno Dubrownik. Prawdziwą Perłę Adriatyku – tak zresztą jest nazywany. Gdyby mapa Chorwacji była niebem, Dubrownik byłby najjaśniejszą z jego gwiazd. Taki jest piękny i niepowtarzalny. Swoją sławę zawdzięcza niezliczonym zabytkom oraz świątyniom, a także solidnym murom – dzięki którym twierdza nigdy nie została zdobyta. Coś mi to przypomina, pewne piękne miasteczko na wschodzie naszego kraju…

Niezwykle pięknym miejscem w Chorwacji, bez wątpienia wartym odwiedzin, jest Park Narodowy Jezior Plitwickich. To istna Mekka dla każdego miłośnika pięknych, prawdziwie bajecznych krajobrazów. Park ten słynie z aż szesnastu jezior krasowych, połączonych ze sobą prawie stoma wodospadami. Jakby tego było mało, woda w jeziorach ma prześliczny, turkusowy kolor – a to dzięki wysokiemu stężeniu węglanu wapnia. W dodatku jeszcze brzegi jezior porośnięte są soczystą zielenią – widok naprawdę jak z bajki. Ponoć szczególnie pięknie bywa tu jesienią, gdy liście drzew mienią się wszystkimi barwami brązu, czerwieni i złota.

Jest i coś dla miłośników tak zwanego plażingu – choć sam osobiście nie lubię tego określenia. Wydaje mi się jakieś takie… amerykańskie. Czyli niezbyt fajne w moim rozumieniu. A zatem wróćmy. Jest i coś dla miłośników plażowania. Tak jest znacznie lepiej. To słynna na całą Chorwację, a nawet Europę plaża Zlatni Rat – czyli w języku chorwackim “Złoty Róg”. Już sama nazwa kusi. A widoki? Te to dopiero zapierają dech w piersiach. Plaża jest żwirowa, nie piaszczysta – ale to nie znaczy, że gorsza. Wręcz przeciwnie. Co ciekawe, zmienia swój wygląd w zależności od kierunku wiatru i fal. A poza tym – z lotu ptaka – przypomina róg. A gdy świeci słońce, którego w Chorwacji nie brakuje, plaża mieni się złotem. Stąd też pochodzi jej nazwa.

Chorwacja to jednak nie tylko plaże i natura. To także zabytki i bardzo bogata historia, sięgająca aż do starożytności. Najlepszym tego przykładem jest przepiękne miasto Split. Dawno, dawno temu, gdy nad całym znanym wówczas światem panował miłościwy cesarz Dioklecjan, w tym właśnie – jeszcze nie chorwackim – mieście powstał iście gigantyczny pałac. Miał on być letnią rezydencją cesarza, a wybór miejsca wcale nikogo nie powinien dziwić. Niestety jednak, nic nie trwa wiecznie – przybyłe tam hordy barbarzyńców dosłownie zmiotły pałac z powierzchni ziemi. To, co pozostało do dziś, to malutkie fragmenty, szczątki, które można znaleźć na rynku miejskim. Bo w miejscu pałacu powstał właśnie rynek miasta. Ciekawe. I na pewno warte odwiedzin. W Splicie znajdziemy także największą na świecie katedrę – jest to widoczny symbol chrześcijańskiego dziedzictwa bratniego, południowosłowiańskiego kraju.

Dla miłośników zabytków i iście włoskiego klimaciku Chorwacja kryje nie lada atrakcję. Jest nią miasto Szybenik, charakteryzujące się starymi domami, leżącymi na wzgórzach i wąskimi uliczkami. Odwiedzając Szybenik mamy wrażenie, że jesteśmy we Włoszech, a nie w kraju – bądź co bądź – słowiańskim.

To nie wszystkie atrakcje Chorwacji, bo jest ich znacznie więcej. Warto jednak pojechać tam samemu i samodzielnie odkryć coś dla siebie. Coś, czego inni jeszcze nie widzieli. Będzie o czym opowiadać w długie, jesienne i zimowe wieczory…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here