Paź 142015
 
Piotr Strzeżysz

Początkiem bytu jest ruch. Nie może więc istnieć w nim żaden bezruch, bo jeśli byt byłby nieruchomy, powróciłby do swojego początku, którym jest Nicość. Dlatego podróżowanie nigdy się nie kończy, ani w świecie wyższym, ani niższym. Ibn al-Arabi

 

 

 

PS – Piotr Strzeżysz

FP – Fabryka Podróżnika

 

FP: Odwiedziłeś kilkadziesiąt krajów na pięciu kontynentach. Które z tych miejsc jest Ci najbliższe?

PS: Osobiście nie lubię wartościowania i mam problem z jakimkolwiek słowem zawierającym przedrostek „naj”. Dlatego trudno byłoby mi wskazać jeden kraj, który jest mi „najbliższy”, bez konieczności zawężenia znaczenia tego słowa. Bo najbliższy na jakiej płaszczyźnie i pod jakim względem? Klimatu? Jedzenia? Gościnności? Egzotyki? Mojego dobrego w nim samopoczucia? Każdy z odwiedzonych krajów jest mi bliski na swój sposób, każdy inny, ale równie ważny i trudno byłoby wybrać jeden kraj, jedno miejsce, z którym wiążą mnie najpiękniejsze wspomnienia. Do tego pojęcie bliskości, upodobania, czy pozytywnych wrażeń w stosunku do odwiedzanych miejsc zmienia się w czasie, a nabywany dystans i ogólnie mówiąc życiowe doświadczenia także te odczucia modyfikują.


FP: Podróżowanie jako szukanie swojego miejsca na Ziemi?

PS: To bardzo poważne pytanie, na które ja zupełnie nie potrafię odpowiedzieć. Nie wydaje mi się, żebym czegokolwiek szukał podczas swoich wyjazdów, ja po prostu lubię się powłóczyć, lubię być w drodze. Nigdy nie traktowałem tego, co robię w kategoriach nadzwyczajności i wyjątkowości i takie pytania po prostu wprawiają mnie w zakłopotanie. Lubię się powłóczyć i to w zasadzie jest cała filozofia.


FP: Co Cię ciągle pcha do przodu?

PS: Widzisz, to pytanie znów od razu wartościuje to, co robię. Niejako „uwzniośla”, przy czym nie mówię tego po to, aby popaść w samozachwyt, ale właśnie aby się przed nim obronić. Bo powtórzę – nie traktuję tego co robię, jako czegoś wyjątkowego. To jest po prostu częścią mnie, częścią mojego świata, moim sposobem na życie. Tak więc – nic mnie nie pcha, nie ma żadnej wewnętrznej, ponadprzeciętnej siły, która ma w tym co robię, jakiś współudział. Nie ma w tym nic wielkiego. Ktoś lubi siedzieć w domu, ktoś lubi być w drodze. Ktoś rodzi się domatorem, ktoś nomadą. Więc może się już z tym urodziłem. Z potrzebą bycia w drodze. Po prostu – pakuję sakwy, siadam na rower i jadę i jest to tak naturalne, jak poranne wypróżnienie. Czujesz potrzebę, więc wstajesz, pakujesz się i jedziesz. I na samą myśl o byciu w drodze się uśmiechasz.


FP: Mówisz, że nie lubisz miast, zabytków. Idealna podróż według Ciebie?

PS: Idealna podróż nie istnieje, zresztą ideały to utopie, które co najwyżej możemy urzeczywistniać jedynie we własnych snach. Ale gdybym mógł wyśnić własną podróż, byłbym w niej ptakiem.


FP: W związku z rosnącą popularnością związaną z Twoją osobą wielu ludzi może chcieć się inspirować Twoimi relacjami, filmami, książkami. Co o tym sądzisz?

PS: Bez przesady z tą popularnością, ale jeśli ktoś rzeczywiście inspiruje się tym, co robię, to oczywiście bardzo mi to pochlebia, bo czujesz akceptację i współodczuwanie z ludźmi, a przez to, wydaje się, że to, co robisz, posiada pewien szerszy wymiar, że tym zachwytem nad światem, ludźmi i przyrodą, czyli tym wszystkim, co jest udziałem człowieka w drodze, możesz się podzielić z innymi.


FP: Podróż bez końca. Pojechałbyś?

PS: Podróż bez końca? Przecież od zawsze w niej jestem. Tylko gdzie i kiedy to wszystko się zaczęło? Może kiedyś wszyscy się dowiemy. A na razie – jesień przyszła, czas ruszać w drogę.

Piotr Strzeżysz – dwukrotny zdobywca Kolosa, podróżnik, autor książek „Campa w Sakwach”, Makaron w Sakwach” i „Powidoki”. Zdobywca „Bursztynowego Motyla” za książkę „Powidoki” w Konkursie im. Arkadego Fiedlera oraz nagrodę Magellana w kategorii najlepsza książka podróżnicza.  Od lat realizuje marzenie zwiedzania świata na rowerze, łącząc pasję podróżowania z fotografowaniem i pisaniem. Więcej informacji o autorze na blogu http://onthebike.pl/

Rozmawiał: Michał Lein

Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE