Wrz 062013
 

Chodząc po wiosce zaczęliśmy rozdawać ubrania. Każda z obdarowanych osób była w ogromnym szoku i niedowierzaniu, że ktoś chce im dać coś za darmo. Zajęło nam to trochę czasu, nim udało nam się ich uświadomić, że to dla nich i że my chcemy ich tym błogosławić – opowiada DAWID JANKOWSKI, misjonarz statku „Logos Hope” oraz autor książki „Podróż życia”.

Posłany, aby głosić

W jaki sposób trafiłeś na pokład „Logos Hope”?

Na przełomie roku 2009 i 2010 zacząłem zastanawiać się nad sensem i celem mojego życia. Czułem, że życie to coś więcej niż praca, dom i niedzielne spotkania. Czułem, że Bóg chce, bym coś zrobił. Problem był tylko w tym, że nie wiedziałem, co by to miało być. Z czasem odczucie to zaczęło narastać, a kulminacyjnym momentem były dramatyczne wydarzenia w moim życiu. Myślę, że Pan Bóg użył ich, by mnie bardziej zmobilizować do podjęcia decyzji. Postanowiłem, że zacznę się modlić o Boże objawienie, by Pan powiedział mi o co chodzi, co mam zrobić. I modliłem się przez kilka tygodni bez większych rezultatów. Aż jednego, marcowego popołudnia kiedy jedna z osób z mojego kościoła powiedziała mi o statku misyjnym, który pływa dookoła świata niosąc innym ludziom wiedzę, pomoc i nadzieję.

Czułeś, że to jest to?

sam_0346 Zacząłem się modlić o potwierdzenie od Boga. Chciałem być pewien, że to jest to, co On chce bym zrobił. Po około dwóch miesiącach modlitwy, Bóg odpowiedział mi i potwierdził misję, którą, wiedziałem już, On przygotował dla mnie. Stało się to pewnego piątkowego wieczoru, kiedy pojechałem na młodzieżowe spotkanie modlitewno-uwielbiające, nazywane „Pokolenie 24”. Podczas uwielbiania Boga, w przerwie pomiędzy piosenkami, po prostu uklęknąłem i zacząłem wołać w duchu do Pana. Mówiłem: „oto jestem, poślij mnie”. Odniosłem silne wrażenie podczas tej modlitwy, jakby Bóg przemówił cichym głosem w moim sercu. Cichym, ale tak wyraźnym, jak nigdy do tej pory do mnie nie szeptał. Mówił: „Idąc na cały świat głoś Ewangelię całemu stworzeniu”. To było po prostu niesamowite. Otworzyłem oczy i w chwilę po tym osoba, która prowadziła spotkanie, przeczytała dokładnie ten sam werset: Ewangelia Marka 16:15-20: I rzekł do nich (Jezus): „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”

Logos Hope” oznacza „Słowo Nadziei”. Czym konkretnie się zajmujecie?

Statek należy do organizacji OM (Operation Mobilisation). OM prowadzi działalność misyjną na wszystkich kontynentach (i oceanach). Posiada 5400 misjonarzy z różnych krajów, kultur, kościołów chrześcijańskich, różnorodnych we wszystkim. To, co ich łączy to wielka pasja, by głosić i okazywać Bożą miłość, którą pokazał światu Bóg w Jezusie Chrystusie. Korzystamy z wszelkich możliwych środków, m.in.: literatury, sztuki, studiów biblijnych, multimediów, kursów korespondencyjnych, działalności humanitarnej, pomocy medycznej, sportu, budowania przyjaźni i wielu innych narzędzi, byle tylko dzielić się ze wszystkimi ludźmi nadzieją, jaka stała się naszym udziałem i by przyprowadzać innych do Jezusa. O ile to możliwe, współpracujemy z lokalnym Kościołem, a w miejscach, gdzie go nie ma, dążymy do założenia go.

W jaki sposób głosicie Dobrą Nowinę w krajach niechrześcijańskich?

Jak do tej pory nie mogliśmy głosić Słowa Bożego jedynie w krajach muzułmańskich, w których jesteśmy proszeni przez rząd, by nie głosić żadnych treści religijnych, co respektujemy, ponieważ w przeciwnym wypadku zostalibyśmy wysłani z kraju i już nigdy więcej nie moglibyśmy do niego wpłynąć. Więc w takich sytuacjach po prostu staramy się im pokazać Bożą miłość poprzez to, co robimy i jak się zachowujemy.

Aby dotrzeć tam, gdzie nie ma nadziei

Na Filipinach dotarliście do plemienia, którego nikt nie odwiedził przez ostatnie 12 lat. Jak wyglądało ich życie, kiedy tam przybyliście?

Manila, Philippines :: A local child poses for the camera in the Smokey Mountain slum. Manila, Philippines :: A local child poses for the camera in the Smokey Mountain slum. Ich życie jest bardzo proste i skromne. Mieszkają w bambusowych chatkach, gotują na ogniu, myją się w potokach. Nikt z nich nie miał nawet butów. Utrzymują się głównie z ryżu, który sami uprawiają oraz owoców, które znajdą w dżungli. Średnia długość życia jest bardzo niska, co sprawia, że dziewczyny w bardzo młodym wieku wydawane są za mąż. Czas dla nich nie istnieje, nie wiedzą, która jest godzina, więc idą spać, gdy robi się ciemno i wstają jak zaczyna świecić słońce. Nikt z nich nie wie, ile ma lat. Gdy zapytałem jednego z mieszkańców, ile ma lat, to odpowiedział mi, że urodził się, gdy rodzice zbierali ryż. W wiosce praktycznie nikt nie umie pisać ani czytać.

Również na Filipinach, w Cebu, byliście u dzieci mieszkających w slumsach. Dlaczego żyją w takich warunkach? Czy mają szansę na wydostanie się stamtąd?

Najczęstszą przyczyną są pieniądze, których nie mają; praca, której nie mogą znaleźć, albo sytuacja, gdy jeden z rodziców, który utrzymywał rodzinę, trafia do więzienia. Spotkałem się z paroma przypadkami, w których osoby znalazły się na ulicy, ponieważ zachorowały i rodzina nie chciała się nimi zajmować, albo mieli problemy z narkotykami lub alkoholem. Szanse na wydostanie się ze slumsów są zawsze, na pewno jest im trudniej i muszą przejść przez długą i ciężką drogę. Niektórym się uda, ale większości nie. Gdy rozmawiałem z nimi, zwłaszcza z dziećmi i młodzieżą, opowiadały mi o swoich marzeniach. Chciałyby być lekarzami, policjantami, sprzedawcami itp. Niektórzy z tych ludzi po prostu się poddali i zaakceptowali swoje warunki życia i nie widzą szans na lepsze życie, a ich jedynym celem staje się przetrwanie do następnego dnia.

San Fernando, Philippines :: A local child prays for his dinner. San Fernando, Philippines :: A local child prays for his dinner.Teraz jesteś w Malezji. Czy ludzie w tak różnych krajach, z różnych krańców świata są do siebie raczej podobni, czy całkowicie różni?

Trudne pytanie – w ciągu ostatnich trzech lat miałem możliwość zobaczyć ok. 3 milionów ludzi i jeśli patrzymy na cechy zewnętrzne, jak kolor skóry, czy kulturę, to ludzie w każdym z krajów byli inni. Jeśli mówimy o zachowaniu, to w większości spotykaliśmy się z życzliwością, otwartością, przyjaźnią. Zdarzały się czasem wyjątki, ale to jak wszędzie. Każdy kraj ma ludzi, którzy są bardziej lub mniej przyjaźni.

Aby kroczyć z wiarą przez życie

Jakie państwa jeszcze odwiedziłeś? Czy jest jakiś kraj, z którym wiążą Cię szczególne wspomnienia, może coś, co zmieniło Twoje życie?

Odwiedziłem jeszcze m.in. Oman, Tajlandię, Kambodżę, Indie, Emiraty Arabskie, Libię, Indie i Egipt. Każdy kraj i port był wyjątkowy i w każdym doświadczyłem czegoś wyjątkowego. Jeśli jednak miałby wybrać jeden, to byłby to Filipiny Port w Subic Bay. Dlaczego? Bo to właśnie tam Pan zapytał mnie, czy bym nie zrobił czegoś, co mnie przerastało – bym rozdał swoje nowe ubrania ludziom najbardziej potrzebującym.

„Jeśli chcesz kroczyć z wiarą przez życie, czasem musisz zrobić duży krok. To tak jak z przeskakiwaniem dużej kałuży wody. Nie da się jej przekroczyć dwoma małymi kroczkami, ale musisz zrobić jeden duży.”

Subic Bay, Philippines :: A Local child poses for the camera. Subic Bay, Philippines :: A Local child poses for the camera.Ale nie wiedziałem, czy jestem gotowy na tak duży krok. Postanowiłem jednak być posłuszny i zrobić, co Bóg mi powiedział.

Jentezen Franklin w książce pt. „Uwierz, że możesz” napisał: „Jedną z najważniejszych cech charakteryzujących wizję, która pochodzi od Boga, jest fakt, iż zawsze wykracza ona poza twoje możliwości.” Odebrałem to jako znak, że to jest to, co powinienem zrobić. Więc następnego dnia zabrałem się za pakowanie. Przez głowę zaczęły przechodzić mi myśli: „zostaw sobie jedną lub dwie rzeczy, nikt nawet nie będzie wiedział”. Wtedy też przypomniała mi się pewna historia, którą można znaleźć w Dziejach Apostolskich 5:1-11.

Gdy wszystko było gotowe, wraz z Kawandah (Papua i Nowa Gwinea) chodziliśmy po okolicy szukając ludzi, którym moglibyśmy podarować te ubrania. Chodziliśmy po ulicach Olongapo przez ok. 45 minut, ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, nie znajdując nikogo, co było przynajmniej dziwne, gdyż dzień wcześniej ulice były przepełnione ludźmi. Więc zaczęliśmy się modlić i prosić Boga o interwencję, by pokazał nam gdzie iść.

Pogrążony w myślach Piotr usłyszał głos Ducha: Szukają cię trzej mężczyźni. Ale wstań, zejdź na dół i idź z nimi bez wahania, bo to Ja ich posłałem” (Dz.10:19).

Wtedy to na naszej drodze, nie mam bladego pojęcia skąd, pojawił się policjant. Zapytałem go, gdzie mieszkają ludzie, którym możemy podarować ubrania. Bez chwili namysłu podał nam miejsce, do którego powinniśmy się udać: wioska Iram, daleko i wysoko w górach, w której mieszkają rodowici mieszkańcy Filipin i którzy żyją w naprawdę ciężkich warunkach. Zapakowaliśmy się do trzykołowego motorka, który robił za taxi i udaliśmy się w nieznane.

Gdy dotarliśmy na miejsce, od razu wiedziałem, że jesteśmy we właściwym miejscu. Chodząc po wiosce zaczęliśmy rozdawać ubrania. Każda z obdarowanych osób była w ogromnym szoku i niedowierzaniu, że ktoś chce im dać coś za darmo. Zajęło nam to trochę czasu, nim udało nam się ich uświadomić, że to dla nich i że my chcemy ich tym błogosławić. Na ich twarzach pojawiały się radość i łzy szczęścia. Wyraz ich twarzy porównałbym do małego dziecka otwierającego prezent, który znajduje się pod choinką. Widzieć tą radość na ich twarzach było dla nas największym błogosławieństwem.

Czy podróżowanie było zawsze Twoim marzeniem? Czym ono dla Ciebie jest?

hopd14603-1 Zawsze lubiłem podróżować, jednak nigdy nie było to daleko i nie na długo. W każdej podróży ważne jest by mieć cel, podróżowanie bez celu nie ma kompletnie sensu. Celem moich podróży po świecie jest niesienie pomocy innym, zrobienie czegoś dla innych. Bo w życiu często wydaje się nam, że ludzie powinni zrobić coś dla nas, że nam się coś należy. Ja chciałem zrobić coś dla innych.

Napisałeś książkę „Podróż życia”, którą niedługo będzie można kupić w księgarniach. O czym w niej przeczytamy?

O tym, że Pan Bóg czyni cuda także w dzisiejszych czasach, jeśli tylko oddamy swoje życie Jezusowi do dyspozycji. W książce będzie można przeczytać o krajach, które odwiedziłem; ludziach, których poznałem, służbach misyjnych, w które byłem zaangażowany i o tym, jak Pan Bóg działa. Jak zmieniał ludzi, jak sprawiał cuda, jak mnie ochraniał, jak odpowiadał na moje modlitwy i o tym, czego mnie uczył przez te ostatnie trzy lata.

Rozmawiała Małgorzata Czekaj

Zdjęcia: arch. pryw. i Logos Hope

Share Button

WIĘCEJ DLA CIEBIE